— Lily… Nie jestem przeciwko tobie. Nigdy nie byłam. Ale to, co zrobiłaś dzisiaj… mogło kosztować moją żonę życie. To nie zazdrość. To ból, który wymknął się spod kontroli.
Mama zaczęła coś mówić, ale podniosłam rękę.
— Mamo, proszę. Przestań dolewać oliwy do ognia.
Po raz pierwszy od 35 lat mama zamilkła.
Wzięłam dłonie Cristiny. Były zimne, drżące.
— Powiedz mi, co się dzieje. Dlaczego tu trafiłeś?
Spojrzała na naszą matkę, potem na mnie. Przez chwilę nic nie mówiła. Potem zobaczyłam, jak poruszają się jej usta.
— Ponieważ… — przełknęła ślinę — … ponieważ nie byłam winna temu, co wydarzyło się 15 lat temu.
Serce mi zamarło.