— Nie patrz na swoją żonę. Spójrz na swoją siostrę! Masz obowiązek być po jej stronie. Tak to jest w rodzinie.
Jej słowa były jak policzek. To był problem przez całe moje życie: obowiązek, wstyd, „co mówi świat”, przekonanie, że rodzina oznacza milczenie i łykanie wszystkiego. Ale przede mną nie było żadnej „rodziny”. Była kobieta, która miała wylać swój ból w geście, który zniszczyłby jej życie.
A także kobieta, którą kochałam. Która nigdy nie prosiła mnie o nic w zamian za swoją miłość.
Wtedy poczułam, jak coś we mnie pęka.
Nagle podeszłam do Cristiny i zdecydowanym ruchem odebrałam jej garnek z rąk. Woda częściowo wylała się na podłogę. Cristina wybuchnęła rozpaczliwym krzykiem, jakbym wydarła jej jakąś tajemnicę.
„Wybrałaś ją!” krzyknęła. „Oczywiście, że ją wybrałaś!”
„Nikogo nie wybrałam” – odpowiedziałam bez ogródek. „Chronię cię właśnie dlatego, że jesteś moją siostrą”. Gdybyś wylała tę wodę, od razu wsadziliby cię do więzienia.
Mama się zarumieniła.