Jestem za gruby, proszę pana, ale umiem gotować

Kiedy świtało, była już w kuchni. Rozpaliła ogień, umyła pozostałe naczynia i zaczęła wyrabiać ciasto. Palce ją bolały, ale nie przestawała. W myślach myślała, że ​​jeśli chce tam zostać, musi udowodnić, że jest tego warta.

Ion wszedł do kuchni bez słowa. Obserwował ją przez chwilę, po czym powiedział:

—Jesteś wcześnie.

—Nie mogę tego zrobić inaczej, proszę pana.

Jej krótka odpowiedź sprawiła, że ​​wyprostował plecy. W innym czasie, w innym życiu, jego żona odpowiedziałaby mu tak samo. Tarcza, a nie wymówka.

Około południa Ion obserwował, jak krząta się po podwórku, zbierając ubrania, wyrzucając resztki, czyszcząc stare narzędzia. Nikt mu tego nie kazał. Dziewczyna pracowała sama, jakby całe gospodarstwo domowe zależało od niej.

Tego popołudnia Ion szeroko otworzył furtkę. Przez lata trzymała je zamknięte, jakby chciała trzymać świat na zewnątrz, a wspomnienia w sobie.