Jej córka zamknęła ją w piwnicy i zamurowała... Ale 10 lat później zapukała do drzwi...

Odyseusz stawiał cegłę za cegłą szybką ręką, jakby im szybciej skończy, tym mniej poczuć się winny. Światło z piwnicy migotało na ich twarzach, gdy cement rozprzestrzeniał się między łączeniami, zamykając nie tylko ścianę, ale także los kobiety, która dała tylko swoją miłość.

Gdy ostatnie otwarcie zostało zamknięte, między cegłami zapadła cisza. Na górze dom wydawał się wracać do normy. Veronica poszła na górę, wzięła głęboki oddech i zamknęła drzwi do piwnicy.

Nalała sobie kieliszek wina i usiadła na sofie, podczas gdy Odyseus mył ręce pokryte cementem. Mówili sobie, że postąpili słusznie, że nikt nie będzie pytał o Estelę, że biorąc pod uwagę jej wiek, można by uznać, że straciła siebie lub zmarła ze starości.

Nikt by ich nie podejrzewał, nikt nie pozna prawdy. W piwnicy Estela odzyskała przytomność. Czołgała się do ściany, uderzyła ją osłabionymi kostkami i krzyczała imię córki, nie rozumiejąc dlaczego.

Nikt nie odpowiedział. Tylko echo jego głosu ożywiło jego cierpienie. Ciemność otulała go jak zimny koc, a zapach wilgoci przypominał mu, że to miejsce nie zostało stworzone do życia, lecz do powolnej śmierci.

 

 

Kontynuacja na następnej stronie