Odpowiedziałem.
„Pani Mercer” – powiedział Voss. Jego głos był spokojny i opanowany. „Wiem, że jest późno, ale chciałem się upewnić. Czy wszystko w porządku?”
Oparłem się o framugę drzwi łazienki.
“Nie wiem.”
„Słyszałem o twojej matce. Przykro mi.”
„Będzie dobrze. Przynajmniej fizycznie”.
“A ty?”
Nie odpowiedziałem od razu.
Potem powiedziałem: „Wciąż tu jestem”.
„To dobrze, bo będziemy cię potrzebować.”
Wyprostowałem się.
“Co masz na myśli?”
Monitorujemy aktywność Garretta odkąd wyszedłeś z biura dziś po południu. Telefony, przeszukiwanie internetu, ruch. Jest zdenerwowany. Dzwonił dziś wieczorem trzy razy do Fallona. Szukał informacji o przebiegu śledztwa FBI i o tym, ile czasu zajmuje zebranie dowodów. Wie, że coś jest nie tak. Tylko nie wie co.
Poczułem, jak mój puls przyspiesza.
„Co więc robimy?”
„Naciskamy go” – powiedział Voss. „Jutro – technicznie rzecz biorąc, jeszcze dziś – chcę, żebyś do niego zadzwonił. Powiedz mu, że musisz się z nim zobaczyć. Powiedz mu, że przeglądałeś rzeczy Brennana i znalazłeś jakieś dokumenty, których nie rozumiesz. Niech to zabrzmi niewinnie, ale spraw, żeby myślał, że jesteś już blisko”.
„A potem?”
„Wtedy będziemy obserwować. Jeśli spanikuje, jeśli spróbuje zatrzeć ślady, jeśli ruszy w twoją stronę, będziemy tam i go dorwiemy”.
Pomyślałem o Garretcie. O tym, jak brzmiał przez telefon na początku tygodnia. Zmartwiony. Przestraszony. Winny.
„Chcesz, żebym mu skłamał?”
„Chcę, żebyś zastawił pułapkę” – powiedział Voss. „Tak samo jak Brennan. Cicho. Ostrożnie. Aż zbierzemy wystarczająco dużo, żeby go zamknąć na resztę życia”.
Spojrzałem jeszcze raz na swoje odbicie w lustrze.
Tym razem nie widziałem nikogo, kto przeszedł wojnę.
Widziałem kogoś, kto miał zamiar wygrać.
„Dobrze” – powiedziałem. „Zrobię to”.
„Dobrze. Zadzwoń do niego koło dziesiątej rano. Zachowaj luz. Nie dawaj mu powodu do ucieczki. Po prostu zasiej ziarno. My zajmiemy się resztą.”
„A co jeśli nie da się nabrać?”
„Zrobi to” – powiedział Voss. „Jest zdesperowany, a zdesperowani ludzie popełniają błędy”.
Skinęłam głową, chociaż nie mógł mnie widzieć.
“W porządku.”
„Proszę odpocząć, pani Mercer. Będzie pani tego potrzebować.”
“Będę.”
Rozłączył się.
Stałem tam przez chwilę, wciąż trzymając telefon w dłoni, wpatrując się w ciemny korytarz przede mną. Nie wiedziałem, o jakich dowodach mówi Voss. Nie wiedziałem, co się stanie jutro, kiedy zadzwonię do Garretta. Nie wiedziałem, czy pułapka zadziała, czy Garrett ją przejrzy, czy cała ta sprawa się rozpadnie.
Ale wiedziałem jedno.
Brennan zaufał mi, że to dokończę.
I nie zamierzałam go zawieść.
Zgasiłem światło w łazience i wróciłem do pokoju. Położyłem się na wąskim łóżku, podciągnąłem koc pod brodę i zamknąłem oczy.
Tym razem spałem.
W poniedziałek rano zadzwonił do mnie Voss.
Spędziłam weekend w szpitalu z matką. Była stabilna, przytomna, ale krucha. Niewiele mówiła. Po prostu patrzyła przez okno, z rękami złożonymi na kolanach, jakby próbowała zrozumieć świat, który stracił sens.
Mój ojciec siedział obok niej, milczący i otępiały. Od piątkowego wieczoru nie powiedział nic więcej niż kilka słów. Ja zostałem z nimi, śpiąc na krześle w kącie szpitalnej sali, budząc się co godzinę, żeby sprawdzić, co z matką.
Jednak w niedzielny wieczór lekarz powiedział, że może wrócić do domu.
Odwiozłem więc rodziców do Beaverton, pomogłem mamie położyć się spać, a sam siedziałem z tatą w salonie, aż w końcu zasnął w fotelu.
A potem, w poniedziałek rano, zadzwonił mój telefon.
„Pani Mercer” – powiedział Voss. „Musi pani przyjść do biura. Jest coś, co musi pani wiedzieć”.
O dziesiątej byłem już w biurze terenowym FBI w Portland.
Voss czekał na mnie w tej samej pozbawionej okien sali konferencyjnej, w której siedziałem trzy dni temu.
Ale tym razem nie był sam.
Agentka specjalna Tessa Lang stała obok niego ze skrzyżowanymi ramionami i napiętym wyrazem twarzy. Była specjalistką od nadzoru, tą, którą Voss przedstawił mi podczas mojej pierwszej wizyty, ale od tamtej pory prawie z nią nie rozmawiałem. Dziś wyglądała, jakby miała złe wieści.
Usiadłem przy stole.
„Co się dzieje?”
Voss wymienił spojrzenia z Tessą.
Potem usiadł naprzeciwko mnie.
„Mamy wyniki badań DNA” – powiedział.
Zmarszczyłem brwi.
„DNA z czego?”
„Od Quinnlanda Barretta.”
Poczułem ucisk w żołądku.
„Dlaczego badałeś DNA Quinnlanda?”
Tessa zrobiła krok naprzód.
„Ponieważ mieliśmy pytania. Quinnland Barrett pojawił się w twoim życiu w bardzo dogodnym momencie. Był asystentem Brennana. Miał dostęp do jego akt, komputera, biura. To on przekazał ci kopertę na pogrzebie i od tamtej pory utrzymuje z tobą kontakt”.
Spojrzałem na nią.
„Myślisz, że Quinnland jest w to zamieszany?”
„Nie wiedzieliśmy” – powiedział Voss. „Więc przeprowadziliśmy weryfikację przeszłości. A kiedy to nie dało nam wystarczających informacji, pobraliśmy próbkę DNA”.
“Jak?”
„Zostawił kubek na kawę w pokoju socjalnym w Techwave w zeszłym tygodniu” – powiedziała Tessa. „Odzyskaliśmy go i sprawdziliśmy próbkę w naszej bazie danych”.
Poczułem dreszcz na plecach, a Voss pochylił się do przodu i wpatrywał się we mnie.
„Quinnland Barrett jest biologicznym synem Garretta Callawaya”.
W pokoju zapadła cisza.
Wpatrywałem się w Vossa.
Mój mózg odmówił przetworzenia słów. Słyszałem je. Rozumiałem poszczególne fragmenty. Ale razem nie miały sensu.
„Co?” zapytałem cicho.
„Quinnland Barrett jest synem Garretta” – powtórzył Voss. „Zgodność DNA jest jednoznaczna. Prawdopodobieństwo dziewięćdziesięciu dziewięciu i dziewięciu dziesiątych procenta”.
Pokręciłem głową.
„To niemożliwe. Garrett nie ma syna. Nie ma żadnych dzieci oprócz…”
Zatrzymałem się.
Z wyjątkiem Evana.
Syn Fallona, który ma osiem lat.
„Evan jest synem Fallon z poprzedniego związku” – powiedziała Tessa. „Garrett adoptował go, kiedy poślubił Fallon. Ale Quinnland jest inny. Jest biologicznym dzieckiem Garretta. Urodził się w 1997 roku, co oznacza, że Garrett miał dziewiętnaście lat, kiedy Quinnland został poczęty”.
Oparłem się na krześle, a mój umysł zaczął wirować.
Dziewiętnaście.
Więc dwadzieścia osiem lat temu.