W środku znajdowały się notatki audytu wewnętrznego, raportowane transakcje, niepodpisane zatwierdzenia oraz autoryzacje wydatków przepływające przez zarząd. Nazwisko Vanessy pojawiało się wszędzie: nie jako ostateczna aprobatorka, ale jako filtratorka, planistka, przekazywaczka dokumentów, organizatorka spotkań. Ingerowała we wszystkie procesy wymagające podpisu Nathana.
Emily czytała szybko, z napiętą twarzą.
"Podejrzewałaś ją?" zapytała.
"Podejrzewałem kogoś," odpowiedział Nathan. "Trzy miesiące temu moja zewnętrzna kancelaria prawna zidentyfikowała nieścisłości. Na początku malutki. Duplikaty rachunków. Dostawcy z nienagannymi stronami internetowymi i czystą historią. Przeniesiono wpisy w kalendarzu, aby utworzyć "pilne" terminy podpisywania. Vanessa kontrolowała dostęp do połowy dokumentów. Spojrzał jej prosto w oczy. "Składałem teczkę." "To czemu jej nie zwolnić?"
"Bo jeśli jest częścią czegoś większego, zwolnienie jej zbyt wcześnie daje wszystkim czas na zniknięcie."
Emily zamknęła plik. "Więc, podczas gdy ty składałeś plik, ona przygotowywała... »
"Nieudane małżeństwo."
Po raz pierwszy wydawał się wyczerpany. "Nie widziałem tego."
"Nie," wyszeptała Emily, niemal do siebie. "Nie widziałaś tego."
Kontynuacja na następnej stronie