Moja macocha rzuciła okiem na sukienkę balową, którą mój młodszy brat uszył dla mnie z dżinsów naszej zmarłej mamy, i roześmiała się, jakby to był żart. Myślała, że ​​nas w tym momencie upokarza – ale karma już szła prosto w jej stronę.

Pewnej nocy moja macocha śmiała się z mojej sukienki na bal maturalny, trzymając w jednej ręce kieliszek szampana i uśmiechając się tak ostro, że aż mnie przeszył.

Nazywam się Ava Bennett. Miałam siedemnaście lat, byłam w ostatniej klasie liceum, a trzy lata wcześniej straciłam matkę na raka jajnika. Od tamtej pory dom nigdy już nie był dla mnie prawdziwym domem. Mój ojciec szybko się ożenił – za szybko, moim zdaniem – z kobietą o imieniu Denise, która traktowała ciepło jak przedstawienie, a życzliwość jak coś, co trzeba racjonować. Dbała o wygląd, metki i o to, co ludzie powiedzą. Mój młodszy brat, Noah, interesował się tkaninami, szkicownikami i tworzeniem pięknych rzeczy z resztek, których nikt inny nie zauważał. Miał piętnaście lat, był cichy i miał większy talent do igły i nici niż większość dorosłych z dyplomami z projektowania.