Denise odezwała się ponownie, ciszej. „Mówiłeś też, że wyślesz ją do tej szkoły w Connecticut, jeśli będzie się ciągle pytać o mamę”.
„To może się jeszcze zdarzyć” – powiedział Richard. „Szkoły z internatem istnieją nie bez powodu”.
Film został w tym miejscu przerwany.
Zapadła cisza gorsza niż krzyk.
Richard gwałtownie wstał. „To jest wyrwane z kontekstu”.
Wyraz twarzy sędziego Alvareza stał się beznamiętny, w sposób o wiele groźniejszy niż gniew. „Proszę usiąść, panie Bennett”.
Nie usiadł od razu. „Wysoki Sądzie, dyskusje o personelu domowym…”
“Usiąść.”
Usiadł.
Claire spojrzała na Avę, a jej serce zabolało z ostrością niemal nie do zniesienia. Dziecko to nagrało. Samotne. Słuchało w ciemności, jak dorośli rozmawiają o jej życiu, jakby była niedogodnością, którą trzeba umieścić, dostosować, zdyscyplinować, wystawić na pokaz.
Adwokat Richarda już zmieniał zdanie. „Wysoki Sądzie, nawet jeśli to prawda, to świadczy o frustracji w przypadku spornego rozwodu, a nie o braku kompetencji rodzicielskich”.
Prawniczka Claire, Sonia Patel, zareagowała z szybkością niemal chirurgiczną. „Frustracja nie tłumaczy grożenia odizolowaniem dziecka od jego głównej osoby przywiązania, wykorzystywania przymusu finansowego jako dźwigni ani bagatelizowania strachu jako sposobu na naukę posłuszeństwa”.
Sędzia skinął głową. „Jestem tego świadomy”.