Przebrany i potajemnie pracujący w towarzystwie męża, w porze lunchu dokonałam niewinnego gestu: wzięłam jego butelkę wody i upiłam łyk. Jego sekretarka natychmiast wybuchła ze złości, uderzyła mnie na oczach wszystkich i krzyknęła: "Jak śmiesz pić wodę mojego męża?"

Emily obcięła włosy na boba, przyciemniła swój zwykły miodowy blond na chłodny kasztan, zamieniła jedwabne sukienki na proste spodnie garniturowe i wróciła do panieńskiego nazwiska: Emily Brooks. Dzięki agencji pracy tymczasowej zdobyła tymczasowe stanowisko w operacjach firmy Nathana, nigdy nie kontaktując się z kierownictwem. Nie przyszła tam, by się pogodzić; Chciała odpowiedzi. Plotki wystarczyły jej: niekończące się bezsenne noce Nathana, sekretarza zachowującego się jak królowa, a nie pracownik, podpisy na dokumentach dotyczących podejrzanych przelewów pieniędzy. Nathan nie udzielał już jej bezpośrednich odpowiedzi. Dlatego decyduje się wejść do jego świata dyskretnie.

Przez dwa tygodnie Emily obserwowała tempo pracy w biurze. Była dyskretna, pracowała sprawnie i mówiła niewiele. Zauważyła, jak pracownicy lekko się napinają za każdym razem, gdy Vanessa Cole, sekretarka wykonawcza Nathana, pewnym krokiem przechodzi przez salę, ubrana w kremowe bluzki i siedząca na wysokich obcasach. Vanessa stała z pewnością kogoś, kto uważał, że budynek – i wszyscy w nim – należą do niej.

W piątek Emily zauważyła coś jeszcze. Vanessa ciągle krążyła wokół biurka Nathana, pilnując jego drzwi, poprawiając jego asystentów, zgadując jego myśli na spotkaniach, na których technicznie rzecz biorąc nie powinna uczestniczyć. Dyskretnie żartowaliśmy z tego. "Ona wie, co myśli, zanim on sam to zrobi," wyszeptał analityk. "Jak żona," dodał inny, po czym wybuchnął śmiechem.

W porze lunchu kuchnia tętniła rozmową. Emily, stojąca przy ladzie, sprawdzała maile, czekając na mikrofalówkę. Z tyłu pokoju stała szklanka wody obok skórzanej teczki z napisem NH. Natychmiast rozpoznała Nathana. Wiedziała też, że nigdy nie korzystał z kuchni dla personelu. Vanessa musiała go przynieść, przygotowując się do popołudniowej lekcji.

Emily przez chwilę wpatrywała się w szybę, długo i celowo. Potem, gestem tak swobodnym, że nie miało to znaczenia, wzięła go i wypiła.

W pokoju zapadła martwa cisza. Krzesło głośno skrzypiało na kafelkowej podłodze. Vanessa podeszła wściekła, jej oczy płonęły, a zanim ktokolwiek zdążył zareagować, jej dłoń uderzyła Emily w twarz. Ostry klik rozległ się w kuchni.

"Czy odważysz się pić wodę mojego męża?" zawołała Vanessa.

 

 

Kontynuacja na następnej stronie