Jego ciekawość wzrosła, gdy usłyszał, jak pracownik mówi portierowi, że w tym tygodniu zgłosił się już dziesiąty kandydat.
Kobieta, o której mowa, nazywała się Helena Albuquerque i była pięćdziesięcioletnią bizneswoman, która dwa lata wcześniej w wyniku poważnego wypadku samochodowego straciła wszelką zdolność poruszania się od szyi w dół.
Jego reputacja w regionie była fatalna.
Nikt nie był w stanie z nią pracować dłużej niż kilka dni.
Krzyki rozbrzmiewały w całej rezydencji Albuquerque, gdy wyrzucała wykwalifikowanych pracowników, obrzucając ich obelgami dotyczącymi ich klasy społecznej, wyglądu fizycznego i kompetencji.
Lucas obserwował przez kraty, czekając, aż ktoś przyjdzie i odbierze przesyłkę.
Mając trzydzieści pięć lat, od czterech lat pracował jako kierowca dostaw, odkąd stracił pracę w branży budowlanej.
Życie nie było łatwe.
Wspierał swoją owdowiałą matkę, która chorowała na cukrzycę i potrzebowała drogich leków, a także pomagał swojej młodszej siostrze w kontynuowaniu studiów.
Gdy pracownik w końcu pojawił się przy bramce, Lucas nie mógł powstrzymać się od pytania.
Przepraszam panią... ci ludzie, którzy wychodzili... czy przyjechali tu do pracy?
Kobieta w średnim wieku, która przedstawiła się jako Dona Marta, westchnęła głęboko.
— Były kandydatkami na opiekunkę szefa, ale nikt nie wytrzymuje całego dnia. Biedna kobieta jest bardzo rozgoryczona tą sytuacją.
— A jakiej opieki ona potrzebuje?
— Wszystko, mój synu. Jedzenie, higiena, leki. Nie może się ruszać od szyi w dół, a jej temperament znacznie się pogorszył od wypadku.
Lucas wykonał polecenie, ale coś w jego wnętrzu nie pozwalało mu zapomnieć o tej rozmowie.
W drodze powrotnej ponownie mijał rezydencję w Albuquerque i zobaczył inny odjeżdżający z dużą prędkością samochód.
Była już godzina ósma wieczorem, a kolejna próba zakończyła się niepowodzeniem.