Zaręczyny odbyły się na dachu restauracji z widokiem na miasto. Damian uklęknął na jedno kolano i przysięgam, że serce mi stanęło. Pierścionek był przepiękny, prosty, ale olśniewający diament, który mienił się w świetle w najbardziej magiczny sposób.
Powiedziałam „tak”, zanim zdążył dokończyć pytanie. Tej nocy, wtulony w jego ramiona, obiecał mi, że jego rodzina będzie mnie kochać tak samo mocno jak on. Powinnam była wiedzieć lepiej.
Powinnam była dostrzec wahanie w jego oczach, kiedy to mówił.
Spotkanie z Margaret Sterling było jak wejście do zamrażarki. Kobieta spojrzała na mnie z obrzydzeniem, jakby badała plamę na drogim dywanie, z niesmakiem i natychmiastową chęcią jej usunięcia. Ich rezydencja była masywna, zimna i pełna portretów surowo wyglądających przodków, którzy zdawali się oceniać mnie przez pryzmat swoich złoconych ram.
Margaret krążyła wokół mnie jak rekin, komentując moją osobliwą karierę i zadając dociekliwe pytania o moją rodzinę. Ciągle wspominała o niejakim Amelii Whitmore, bez przerwy rozwodząc się nad tym, jaka to śliczna dziewczyna z tak szanowanej rodziny. Damian ledwo się odezwał w mojej obronie.
Ciągle próbował zmienić temat, wyglądając coraz bardziej niezręcznie. To powinien być mój pierwszy prawdziwy znak ostrzegawczy, ale miłość oślepia, prawda? Przekonywałam samą siebie, że Margaret po prostu potrzebowała czasu, żeby się do mnie przekonać.
Byłem taki głupi.
Po tej kolacji nie mogłam przestać myśleć o Amelii Whitmore. Zrobiłam to, co zrobiłaby każda współczesna kobieta: wpisałam ją w Google i oto była – idealna pod każdym względem, który najwyraźniej miał znaczenie dla ludzi takich jak Margaret. Stare pieniądze, koneksje w towarzystwie, twarz, która idealnie pasowałaby do okładek magazynów.
Ale to, co naprawdę mnie zabolało, to zdjęcia, które znalazłam z Damianem razem, sprzed lat. Wyglądali jak idealna para, taka, jaką widuje się w kolorowych magazynach towarzyskich. Kiedy skonfrontowałam Damiana z tym, westchnął, jakbym była nierozsądna.
Przyznał, że spotykali się krótko, powiedział, że jego matka nigdy nie pogodziła się z ich rozstaniem, ale przysięgał, że Amelia nic dla niego teraz nie znaczy. Ujął moją twarz w dłonie i obiecał, że to mnie pragnie. A ja, jak idiotka, uwierzyłam mu.
Tak bardzo chciałam mu wierzyć.