Usta Damena zadrżały. „Nie mogę pojawić się z kimś innym i wytłumaczyć, że tak naprawdę poślubiłem… tego drugiego”.
Druga. Carissa poczuła, jak to zdanie zapada jej w piersi niczym lód. Była najlepsza w swojej klasie na studiach prawniczych. Została partnerem w wieku trzydziestu trzech lat. Płaciła za samochody na podjeździe i meble pod łokciami Damena. A w jego historii była niewygodnym przypisem.
„Więc twoje rozwiązanie” – powiedziała Carissa spokojnym głosem, bo tak właśnie robiła, kiedy krwawiła – „polega na tym, że zabierzesz moją siostrę jako swoją fałszywą żonę na jedną noc, a ja mam się z tym pogodzić”.
Damen sięgnął przez stół i ścisnął jej dłoń, jakby chciał ją pocieszyć w jej własnym zagubieniu. „To tylko jedna noc. Nikt się nigdy nie dowie. Ci ludzie się nie liczą. Wynagrodzę ci to. Potem miła kolacja. W dowolnej restauracji, jaką zechcesz”.
To ten uśmiech coś w niej złamał – delikatny, pewny siebie, pewien, że go przełknie, bo zawsze to robiła. Carissa zdała sobie sprawę z jasnością, która przyprawiła ją o ciarki, że Damen uważał ją za głupią. Albo, co gorsza: za zdesperowaną.
„Nie wiem” – odpowiedziała.
W pół sekundy jego twarz zmieniła wyraz z uroku na irytację. „Bo kłamałem przez dziesięć lat, Carissa. Co mam powiedzieć? »Zabawna historia, ożeniłem się z twoją nudną starszą siostrą, która ciągle pracuje«? To upokarzające”.
Nudne. Starsze. Działa cały czas. Carissa zachowała kamienny wyraz twarzy, ale w głębi duszy każde słowo uderzało jak cios, na który tak się wyćwiczyła, żeby nie reagować.
„A Nikki już się zgodziła” – dodał Damen. „Jest podekscytowana. Powiedziała, że brzmi to ciekawie”.
Carissa patrzyła. „Zapytałeś ją, zanim mnie.”
Wzruszył ramionami. „Logistyka”.
W środku zaczęło rozprzestrzeniać się coś zimnego. Na zewnątrz Carissa skinęła głową jak rozsądna kobieta, za jaką wszyscy ją uważali. „Dobrze” – powiedziała. „Jednej nocy”.
Ramiona Damena rozluźniły się, poczuł ulgę. „Widzisz? Wszystko w porządku”.
Ale szybkość, z jaką Nikki wyraziła zgodę, dręczyła Carissę niczym drzazga. Nikki znała datę. Nikki zgodziła się, nie dzwoniąc do niej. Damen poprosił siostrę, żeby weszła do mieszkania Carissy, jakby zamieniając się butami. Carissa pozmywała potem naczynia i patrzyła, jak Damen przegląda telefon, jakby nic się nie stało. Dostrzegła swoje odbicie w drzwiach mikrofalówki – zmęczone oczy, zaciśnięte usta – i zastanawiała się, kiedy zaczęła akceptować upokorzenie jako normalny kompromis małżeński.
Nie płakała. Nie rzucała talerzem. Postanowiła, że będzie na nich uważać.
Następnego dnia wróciła wcześniej do domu i zastała ich w salonie, ćwiczących niczym aktorzy. Nikki siedziała na kanapie, podwijając nogi i odrzucając włosy, tak jak robiła to, gdy chciała zwrócić na siebie uwagę. Damen pochylił się do przodu, opierając łokcie na kolanach, a jego oczy błyszczały w sposób, jakiego Carissa nie widziała od lat. Spojrzał na Nikki, jakby była światłem słonecznym, a Carissa żaluzjami.
Carissa stanęła w drzwiach i powiedziała: „Pomyślałam, że mogę pomóc. Dajcie znać, co wygląda wiarygodnie”.
Żaden z nich nie wyglądał na winnego. Damen ledwo podniósł wzrok. „Jasne, kochanie”.
Carissa usiadła na krześle naprzeciwko nich, jakby była kolejnym meblem, który właśnie kupiła.
„Dobrze” – powiedział Damen do Nikki z uśmiechem. „Kiedy zapytają, jak się poznaliśmy, powiem, że widziałem cię po drugiej stronie pokoju na urodzinach wspólnego znajomego i wiedziałem, że muszę z tobą porozmawiać”.
Carissa zesztywniała. To była jej historia. Okno. Żart o planowaniu ucieczki. Trzy godziny rozmowy. Noc, od której wszystko się zaczęło.
„Zaczekaj” – powiedziała Carissa. „To nasza historia”.
Damen wzruszył ramionami. „Dokładnie. Znam to już na pamięć, więc niczego nie zepsuję. Praktyczne.”
Carissa spojrzała na Nikki. „Zgadzasz się na to?”
Nikki przyjrzała się swoim paznokciom. „Nie masz przecież swojej historii, Carissa. Nie jest aż tak głęboka. Odzyskasz ją”.
Ruszyli dalej, kradnąc więcej. Kolacja z okazji pierwszej rocznicy, wycieczka nad morze, oświadczyny w restauracji na dachu, gdzie Carissa płakała i wołała ich matkę od stołu. Damen opowiadał każde wspomnienie jak scenariusz, a Nikki powtarzała je z uśmiechem, jakby sama to przeżyła.
Kiedy Carissa poprawiła szczegół – francuska restauracja, a nie włoska – Damen zadrwił z niej, podnosząc głos w okrutny sposób. Nikki zaśmiała się razem z nim, wydając z siebie cichy, radosny dźwięk, jakby ktoś pstryknął gumką recepturką o skórę Carissy.
„Czemu nie pójdziesz do jakiejś pracy albo coś?” – zapytała Nikki, wciąż się uśmiechając. „Czyż nie w tym jesteś dobry?”
Carissa poszła na górę, umyła twarz i powiedziała sobie, że jest wrażliwa. Przez dziesięć lat pozwalała ludziom nazywać ją wrażliwą, kiedy chcieli, żeby była cicho.
W połowie schodów usłyszała cichy, intymny chichot Nikki. Carissa zamarła na półpiętrze i spojrzała przez poręcz.
Damen położył dłoń na twarzy Nikki. Kciukiem musnął jej kość policzkową. Nikki pochyliła się nad nim, z przymkniętymi oczami, a ich usta znajdowały się w odległości kilku centymetrów od siebie.
Mieli się pocałować w salonie Carissy, w domu Carissy, za pieniądze Carissy.
Carissa zaparło dech w piersiach. Musiała wydać jakiś dźwięk, bo rozsunęli się, jakby się poparzył.
„To nie jest to, na co wygląda” – wyrzucił z siebie Damen.
„Tylko ćwiczyliśmy” – powiedziała Nikki, a jej policzki poczerwieniały. „Na wypadek, gdyby ktoś pytał o nasze uczucia”.
Carissa powoli zeszła na dół i usiadła z powrotem na krześle. „No dobrze” – powiedziała. „Próba”.
Nic nie zrobiła. Nie dlatego, że im wierzyła, ale dlatego, że chciała, by ich panika pozostała żywa i chaotyczna. Chciała ich przesłuchać osobno, zanim zdążą poćwiczyć kłamstwa.
Nikki wyszła godzinę później. Carissa poszła za Damenem na górę, nie odzywając się ani słowem.
Umył zęby, jakby to był zwykły wieczór, po czym spróbował wejść do ich sypialni.
Carissa zablokowała drzwi.