Czy zaopiekujesz się moim dzieckiem?

— Możesz wtedy odejść. Będziesz wolna.

Maria uśmiechnęła się smutno.

— A ty?

Dariusz podniósł wzrok.

— Nie chcę, żeby to było więcej kłamstwo.

Uklęknął przed nią, bez pierścionka, bez przemówienia.

— Chcesz zostać… naprawdę?

Maria wybuchnęła płaczem.

— Długo nie było to dla mnie kłamstwem.

Przytulili się.

I ten wielki dom, który kiedyś był zimny i pusty, w końcu stał się domem.