Kiedy jesteś dzieckiem, zadajesz pytanie oczami.
Kiedy dorośniesz, już nie pytasz tego na głos... Ale pozostaje tam, głęboko w nas.
W naszych wyborach.
W naszych związkach.
W naszych lękach.
"Czy jestem wystarczająco dobry?"
"Czy zasługuję na miłość?"
"Czy ktoś naprawdę mnie widzi?"
To, co czyni ten obraz tak potężnym, to nie tylko słodycz twarzy tego dziecka, ale także lustro, które stawia przed każdym z nas.
Bo głęboko w środku...
Byliśmy tym dzieckiem.
A może część nas nadal jest.
W świecie pełnym ocen, porównań i nierealistycznych oczekiwań ten obraz przypomina nam o czymś istotnym:
Piękna nie da się zmierzyć.
Czuć to.
Ma szczery wyraz twarzy.
W autentycznej obecności.
W prostocie, która nie dąży do doskonałości.
Kontynuacja na następnej stronie